Nowe ustalenia ws. zatrzymania męża Danuty Holeckiej. Jest ważny ruch policji

Mąż Danuty Holeckiej został zatrzymany przez policjantów na warszawskim Służewiu.

Interwencja zakończyła się skierowaniem do sądu wniosku o ukaranie kierowcy.

Sprawa dotyczy niezastosowania się do znaku drogowego oraz odmowy podania danych osobowych.

Nagrania Telewizji Republika pokazują użycie kajdanek i reakcję znanej prezenterki.

Do zdarzenia doszło w niedzielę przy ulicy Fosa, niedaleko cmentarza parafialnego. W tym rejonie wprowadzono czasową zmianę organizacji ruchu. Według relacji funkcjonariuszy zatrzymany kierowca nie chciał współpracować podczas legitymowania. Okoliczności interwencji przedstawiła Wirtualnej Polsce policja, a jej przebieg skomentował również były funkcjonariusz Maciej Szuba.

Mąż Danuty Holeckiej zatrzymany przez policję. Funkcjonariusze użyli kajdanek
Policyjna interwencja na warszawskim Służewiu rozpoczęła się od kontroli samochodu, którego kierowca wjechał na odcinek drogi objęty zakazem ruchu. Jak wynika z informacji przekazanych przez Komendę Rejonową Policji Warszawa II, problem pojawił się podczas próby ustalenia tożsamości mężczyzny. Zamiast podać wymagane dane, kierujący miał odmówić ich przekazania.

Sytuacja nie zakończyła się na rozmowie przy samochodzie. Według policjantów mężczyzna zaczął oddalać się od pojazdu, mimo kierowanych do niego poleceń. Funkcjonariusze próbowali nakłonić go do powrotu oraz przedstawienia się, jednak ich prośby miały pozostać bez odpowiedzi.

– Funkcjonariusze zastosowali środki przymusu bezpośredniego, adekwatne do sytuacji. Pan odmówił podania danych osobowych, następnie zaczął oddalać się od samochodu, dlatego policjanci użyli kajdanek – wyjaśnia w rozmowie z WP asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowy Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.

Z relacji policji wynika, że zachowanie kierowcy stawało się coraz trudniejsze dla interweniujących funkcjonariuszy. Mężczyzna miał odnosić się do nich w nieprzyjemny sposób i konsekwentnie odmawiać podania informacji pozwalających na jego identyfikację. Nie zastosował się również do polecenia zajęcia miejsca w radiowozie.

Kolejna próba przeprowadzenia czynności zakończyła się zastosowaniem siły. Według policyjnego opisu wydarzeń kierowca stawiał opór także wtedy, gdy funkcjonariusze zamierzali założyć mu kajdanki. Wobec rozwoju sytuacji zdecydowali się położyć go na ziemi i w tej pozycji dokończyć czynność. To właśnie fragment tej interwencji został później pokazany przez Telewizję Republika.

Zobacz także: Sikorski uderzył w Nawrockiego ws. ambasadorów. Jest szybka odpowiedź Pałacu Prezydenckiego

Danuta Holecka reagowała na zatrzymanie męża. Nagrania pokazała Telewizja Republika
Materiał wyemitowany przez Telewizję Republika przedstawia część wydarzeń z udziałem policjantów i zatrzymanego kierowcy. Na jednym z filmów widać mężczyznę leżącego na ziemi. Jeden z funkcjonariuszy przytrzymuje go kolanem, podczas gdy drugi zakłada mu kajdanki. W pobliżu znajduje się Danuta Holecka, która domaga się zakończenia tych działań.

– Puść go, człowieku, puść go – słychać głos Danuty Holeckiej na nagraniu pokazanym przez Telewizję Republika.

Na kolejnym udostępnionym fragmencie mąż prezenterki przebywa już w policyjnym radiowozie. Funkcjonariusz wyjaśnia wówczas przyczynę zastosowania kajdanek, wskazując na wcześniejszą odmowę podania danych osobowych. Holecka próbuje przekazać policjantom informacje o mężu i ponownie domaga się jego uwolnienia.

– Podaję panu te dane. Powiedział, że nie ma dowodu – mówi na nagraniu prezenterka Telewizji Republika.

Następnie kobieta wymienia imię i nazwisko męża. Sama również nie ma przy sobie dokumentu tożsamości, o który pytają ją policjanci. Ostatecznie dokument okazuje obecny podczas interwencji syn małżeństwa.

Wątpliwości dotyczą przede wszystkim tego, co wydarzyło się przed rozpoczęciem rejestrowania policyjnych działań przez ekipę telewizyjną. Na opublikowanych filmach kilkukrotnie można usłyszeć nazwisko zatrzymanego. Jednocześnie sama Holecka przyznaje na jednym z nagrań, że jej mąż jeszcze w samochodzie twierdził, iż nie ma obowiązku przedstawiania się funkcjonariuszom. Policja zaznacza, że dziennikarze Republiki przybyli na miejsce dopiero po rozpoczęciu interwencji, dlatego dostępne materiały nie dokumentują jej pierwszego etapu.

Pełniejszy obraz wydarzeń mogłyby zapewnić kamery zamontowane na mundurach policjantów. Okazuje się jednak, że interweniujący funkcjonariusze nie dysponowali takim wyposażeniem.

– Policjanci nie posiadali kamer nasobnych. My oczywiście będziemy sprawdzać dostępny monitoring na miejscu zdarzenia, ewentualnie go analizować – dodaje Marta Haberska w rozmowie z Wirtualną Polską.

Cała procedura zatrzymania miała trwać około godziny. Po zakończeniu czynności sporządzono dokumentację, w której znalazły się informacje o czasie zatrzymania i zwolnienia kierowcy.

– W związku z tym, że pan był zatrzymany na miejscu zdarzenia, sporządzono protokół, w którym odnotowano godzinę zatrzymania, jak również godzinę zwolnienia. Kierujący po przeczytaniu protokołu i naniesieniu stosownych uwag podpisał protokół i został zwolniony – mówi asp. szt. Marta Haberska.

Czytaj też: Ważny ruch ws. Trybunału Konstytucyjnego. Korwin-Piotrowska wydała zarządzenie, jest komunikat

„Nie znają żadnej świętości“. Kaczyński o skuciu męża Holeckiej przed cmentarzem
Czytaj dalej

Bogucki opowiedział, co działo się po przyjeździe Nawrockiego do TK. Holecka pytała o policję
Czytaj dalej
Mąż Danuty Holeckiej odpowie przed sądem. Były policjant komentuje interwencję
Zakończenie policyjnych czynności nie oznacza końca sprawy. Jak przekazała rzeczniczka Komendy Rejonowej Policji Warszawa II, wobec kierowcy zdecydowano się skierować sprawę na drogę sądową.

– Interwencja zakończyła się skierowaniem wniosku o ukaranie do sądu w związku z wykroczeniem z artykułów 92 oraz 65 Kodeksu wykroczeń – mówi WP asp. szt. Marta Haberska.

Pierwszy z wymienionych przepisów odnosi się do niezastosowania się do znaku drogowego, natomiast drugi dotyczy odmowy udzielenia danych osobowych. W sprawie pojawiły się jednak również pytania dotyczące samej organizacji ruchu przy ulicy Fosa. Dziennikarz Republiki Adrian Borecki stwierdził na platformie X, że droga, na której zatrzymano kierowcę, ma charakter wewnętrzny i należy do parafii.

Wirtualna Polska zwróciła się do policji z pytaniem o legalność ustawionego tam znaku oraz status drogi. Na obecnym etapie funkcjonariusze nie przedstawili jednoznacznej odpowiedzi na te kwestie.

– Obecnie jest to obiekt czynności wyjaśniających – mówi WP asp. szt. Marta Haberska.

Nie wiadomo również, czy małżeństwo zamierza formalnie zakwestionować sposób przeprowadzenia interwencji. Wirtualna Polska próbowała uzyskać stanowisko Danuty Holeckiej w tej sprawie, jednak prezenterka nie odpowiedziała na skierowane do niej pytanie.

Do zachowania policjantów odniósł się natomiast Maciej Szuba, detektyw, były policjant kryminalny i były komendant policji w Poznaniu. Ekspert podkreślił, że na podstawie dostępnych informacji nie jest w stanie jednoznacznie ocenić konieczności użycia kajdanek.

– Nie wiem, jak do końca wyglądała ta interwencja, jaki był rodzaj tego wykroczenia i na ile to było konieczne. Czy ten pan już tak do końca się postawił, że nie chciał w żaden sposób współpracować? – zastanawia się Maciej Szuba w rozmowie z WP.

Były funkcjonariusz zwrócił jednak uwagę na obowiązki osoby legitymowanej. Wyjaśnił, że ustalenie tożsamości jest podstawowym elementem policyjnych czynności, również wtedy, gdy sprawa może zakończyć się jedynie pouczeniem.

– Jeżeli ktoś popełni wykroczenie, a policjant prosi go o wylegitymowanie się, to należy to zrobić. Policjanci legitymują taką osobę, chociażby po to, żeby ją pouczyć, bo nie każda interwencja kończy się mandatem. Ale policjant musi też wiedzieć, kogo poucza. On z takiej czynności sporządza notatkę i w tej notatce ujmuje, kogo legitymował – tłumaczy Maciej Szuba.

Ekspert odniósł się także do sytuacji, w której kontrolowana osoba nie ma przy sobie dokumentu tożsamości. Zaznaczył, że dane można ustalić również na podstawie numeru PESEL, podlegającego weryfikacji. Brak dowodu osobistego nie oznacza więc automatycznie niemożności przeprowadzenia legitymowania.

– A jeżeli dochodzi do sytuacji, że ktoś odmawia wylegitymowania się, to policjanci mają prawo taką osobę doprowadzić do jednostki policyjnej w celu ustalenia danych personalnych. Policjanci, jeśli podjęli interwencję, muszą ją doprowadzić do końca – wskazuje Maciej Szuba.

Na zakończenie rozmowy były policjant zaapelował, aby wydarzeń z udziałem rodziny znanej prezenterki nie oceniać przez pryzmat politycznych sympatii. W jego ocenie obowiązek przestrzegania przepisów powinien dotyczyć wszystkich w jednakowym stopniu.

– Polityka nie może paraliżować państwa. Dochodzimy do tego, że jeżeli ktoś powie, że jest z jakiejś tam innej opcji, to co? Jemu wolno popełniać wykroczenia, a normalnym ludziom nie wolno? Prawo dotyczy wszystkich – uważa Maciej Szuba.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *