Obudziłem się z uczuciem mrowienia na plecach i od razu poczułem, że coś jest nie tak.
Nie był to ostry ból, tylko uporczywe, nieprzyjemne uczucie, że coś tam było, kiedy spałem.
Sprawdziłem prześcieradła, poduszki i brzegi materaca, szukając czegoś, co byłoby nie na swoim miejscu.
Wtedy zauważyłem na łóżku jakiś suchy, poskręcany, włóknisty przedmiot, który wyglądał zupełnie nie na miejscu.
Przez chwilę po prostu patrzyłem na to, niepewny, co właściwie widzę.
W mojej głowie zaczęły pojawiać się najgorsze możliwe wyjaśnienia — coś żywego, coś, co mnie dręczyło w nocy.
Im dłużej patrzyłem, tym bardziej niepokojące się to wydawało, zwłaszcza że wszyscy w pomieszczeniu próbowali zgadnąć, co to może być.
W końcu, po porównaniu zdjęć i przyjrzeniu się im bliżej, napięcie opadło, gdy zdałem sobie sprawę, że to był tylko wysuszony kawałek ugotowanego mięsa, który jakimś sposobem wylądował w prześcieradle.
Nie było żadnego niebezpieczeństwa — tylko dziwne nieporozumienie, które w tamtej chwili wydawało się o wiele poważniejsze, niż się okazało w rzeczywistości.