Weronika Lato, wnuczka legendarnego piłkarza Grzegorza Laty, w najnowszym wywiadzie wróciła do najtrudniejszych momentów swojego życia.
Opowiedziała o dramatycznej diagnozie złośliwego raka kości, długim leczeniu i walce o powrót do sprawności.
Pierwszy miesiąc po operacji to był ból nie do opisania.
— Poruszenie jakąkolwiek częścią ciała, nawet o milimetr, wydawało się niemożliwe — przyznała.
Sport towarzyszył Weronice Lato od najmłodszych lat. Największą pasję znalazła jednak nie w piłce nożnej, jak jej znany dziadek, lecz w windsurfingu (na swoim koncie ma m.in. tytuł mistrzyni Polski). Gdy zaczęła odnosić pierwsze sukcesy, usłyszała diagnozę złośliwego nowotworu kości, która całkowicie zmieniła plany młodej sportsmenki. Jak przyznała w rozmowie z Plotkiem, doskonale pamięta dzień, w którym dowiedziała się o chorobie.
— To dzień, o którym wolałabym zapomnieć. Byłam wtedy na wizycie z mamą. Weszłyśmy do gabinetu jako ostatnie. Mój lekarz prowadzący celowo zostawił mnie na koniec, spodziewając się mojej reakcji — zaznaczyła.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wnuczka Grzegorza Laty musiała przejśc operację. “Ból nie do opisania”
Konieczna była operacja, po której pierwsze tygodnie okazały się dla wnuczki Grzegorza Laty wyjątkowo trudne. Nie ukrywała, że każdy, nawet najmniejszy ruch powodował silny ból, a samodzielne wykonywanie podstawowych czynności — takich jak pójście do łazienki czy ubranie się — było niemożliwe.
— podkreśliła.
Kolejne miesiące upłynęły pod znakiem żmudnej i bolesnej rehabilitacji. Kluczowe okazały się wsparcie najbliższych, opieka lekarzy oraz ogromna determinacja samej Weroniki. — Po niecałych czterech miesiącach, kiedy praktycznie nie byłam w stanie nic zrobić, stanęłam znowu na desce. I nie tylko stanęłam — przepracowałam całe cztery miesiące sezonu windsurfingowego w Grecji. Bolało, było ciężko i wymagało konsekwentnej rehabilitacji, ale czułam, że znowu żyję — opowiadała.
about:blank