Adriano Celentano, 85-latek, w nocy z piątku na sobotę został przewieziony karetką na oddział ratunkowy szpitala w Lecco z powodu złego samopoczucia.
Informację tę podała La Provincia di Lecco, jednak biuro prasowe klanu Molleggiato zaprzecza jej, tłumacząc, że artysta „czuje się dobrze i nie chorował na nic”.
Gazeta napisała opierając się na relacjach naocznych świadków – osób oczekujących na izbie przyjęć szpitala Alessandro Manzoniego w nocy z piątku na sobotę.
Powiedzieli, że Molleggiato przyjedzie karetką po północy. Miał on zarzucić złe samopoczucie, które sugerowało wezwanie pomocy przez centrum operacyjne pogotowia ratunkowego. Według świadków, jego żona Claudia Mori towarzyszyła noszom wraz z wolontariuszami. Wraz z nią eskortowali go również ochroniarze z prywatnej ochrony, którzy eskortowali Celentano, ale pozostali w cieniu.
Według uzyskanych informacji, nie było to nic poważnego, a jedynie powrót do domu, do Galbiate, pagórkowatego ośrodka w prowincji Lecco, gdzie mieszkał od dziesięcioleci. Biuro prasowe szpitala Manzoni, zapytane o to, nie odpowiedziało.