„Otrzymałam gruntownie kartezjańskie wykształcenie” – szybko podkreśla przez telefon 54-letnia Clarisse, mieszkanka Val d’Oise.
Urodzona pod koniec lat 60. XX wieku, ta badaczka chemii dorastała w rodzinie klasy średniej w regionie Hauts-de-Seine, „bez szczególnego religijnego wychowania”.
Jej ojciec, pracujący w budownictwie, zaszczepił w niej miłość do matematyki, fizyki i Alberta Einsteina.
W wieku 13 lat dostała w prezencie książkę o fizyce kwantowej, która okazała się objawieniem. „Podświadomie ta książka otworzyła mi perspektywę tego, co poza nami, tego, co nas przekracza…”
Latem, kiedy skończyła 23 lata, Clarisse, która właśnie skończyła licencjat, podjęła pracę w szpitalu, gdzie jej matka pracowała jako przełożona pielęgniarek, żeby dorobić. „Tego dnia zaczęłam bardzo wcześnie rano i kiedy wróciłam do samochodu około 16:00, byłam wyczerpana. Na skrzyżowaniu 100 metrów od mojego domu kierowca przejechał na czerwonym świetle i uderzył we mnie czołowo. Uderzenie było niewiarygodnie silne. Pamiętam, że pomyślałam: »To koniec, nie żyjesz!«. I rzeczywiście, przez krótką chwilę byłam martwa. Ale te mikrosekundy wydawały mi się wiecznością”.