14 marca 1980 roku to data, która na zawsze zapisała się w historii polskiej muzyki — i to w najtragiczniejszy sposób.
Tego dnia w katastrofie lotniczej pod warszawskim lotniskiem Okęcie zginęła Anna Jantar, jedna z najukochańszych piosenkarek swojego pokolenia.
Samolot LOT-u Ił-62, lecący z Nowego Jorku, runął w pobliżu lotniska.
W katastrofie zginęło 87 osób — wszyscy pasażerowie i cała załoga. Przyczyną była awaria silnika. Wśród ofiar była Anna Jantar, która wracała do kraju z występów w Stanach Zjednoczonych.
Miała zaledwie 29 lat. W chwili śmierci była u szczytu sławy — jej piosenki, takie jak „Nic nie może wiecznie trwać“, śpiewała cała Polska. A jednak najboleśniejsze jest to, co zostawiła w domu: maleńką, zaledwie 3-letnią córeczkę — Natalię — oraz męża, kompozytora Jarosława Kukulskiego.
To właśnie on, pogrążony w rozpaczy, samotnie wychowywał ich córkę. I choć serce miał złamane, nie przestał tworzyć — nadal komponował piosenki, tym razem dla małej Natalii.
Dziś Natalia Kukulska jest cenioną artystką, kontynuatorką muzycznego dziedzictwa matki, której niemal nie miała szansy poznać. Historia Anny Jantar to opowieść o talencie przerwanym w locie — dosłownie i w przenośni — i o miłości, która przetrwała mimo wszystko.
To, co wydarzyło się później w tej rodzinie, poruszyłoby każdego… 👇👇👇