Grzegorz Turnau — jeden z najbardziej cenionych polskich pieśniarzy i kompozytorów — rzadko odsłania swoje wnętrze.
A jednak w kilku szczerych rozmowach opowiedział o stratach, które na zawsze zmieniły jego życie.
Pierwszym takim momentem była śmierć matki.
Artysta nazwał ją „pierwszą poważną cezurą” w swoim życiu.
„Razem z matką umiera twoje dzieciństwo” — wyznał, dodając, że to właśnie ta chwila wyznaczyła początek jego prawdziwej dorosłości.
Przyznał również, że był to czas, gdy zdecydował się na terapię — przez pół roku spotykał się z osobą, która w kompetentny sposób pomogła mu uporać się z trudnymi życiowymi sprawami.
Kolejny bolesny cios przyszedł 18 stycznia 2025 roku, gdy w wieku 93 lat zmarł jego ojciec — Stefan Turnau, matematyk i pedagog. Rodzina poprosiła, by zamiast wieńców i kondolencji przekazywać datki na cele charytatywne.
Turnau nigdy nie ukrywał, że jego relacja z ojcem była skomplikowana. Przez lata miał poczucie, że jego artystyczna droga nie spotkała się z pełną akceptacją. Jak sam przyznał, przez ostatnie trzy dekady ich więź nie była szczególnie bliska, a część napięć istniała być może przede wszystkim w jego własnych emocjach. Dopiero po śmierci ojca poczuł coś na kształt uwolnienia — które, jak podkreśla, nie oznacza ani braku miłości, ani odrzucenia pamięci o nim.
To historia człowieka, który największe straty swojego życia przekuł w głębszą dojrzałość — i w muzykę, która wzrusza kolejne pokolenia.