Andrew McCarthy, kultowy członek G-Squad, został znaleziony martwy w swoim domu 15 stycznia.
Kilka dni po tej tragicznej wiadomości, były członek G-Squad podzielił się swoim głębokim smutkiem z Cover Media.Pomiń reklamę
Przerażająca wiadomość. 15 stycznia Andrew McCarty zmarł w wieku 52 lat.
Były członek G-Squad został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu w Drancy pod Paryżem, jak ujawnił Yves Berton, były szef działu muzycznego w Le Parisien , na swoim blogu informacyjnym .
Według wstępnych doniesień artysta najwyraźniej popełnił samobójstwo , przyjmując dużą dawkę leków . „Na kuchennym stole znaleziono liczne luźne opakowania tabletek ” – stwierdził dziennikarz.
Ta strata głęboko dotknęła byłych członków boysbandu. Kilka dni po śmierci Andrew McCarty’ego, jego były kolega z zespołu, Gérald, przerwał milczenie w wywiadzie dla Cover Media w poniedziałek, 19 stycznia.
Podczas tego wywiadu, o którym poinformowali nasi koledzy z Voici , piosenkarz wyraził ogromny smutek. „Jestem w szoku, ponieważ był częścią ważnego momentu w moim życiu” – wyznał głęboko poruszony. Dodał: „Z Miką, Marlonem i Chrisem mieliśmy szczęście dzielić niezapomniany moment z całym pokoleniem. Wszyscy razem dorastaliśmy. Wieść o jego śmierci jest bolesnym przypomnieniem pewnych realiów, które niestety często są częścią naszego życia”. Wspominając ich współpracę, Gérald wspominał Andrew McCarty’ego jako młodego mężczyznę, który był już nieco wycofany. „Podczas gdy my przeżyliśmy coś niesamowitego, mając zaledwie 18 lat, on bardzo się izolował. Był tam, tak naprawdę tam nie będąc, już w tym świecie, który później eksplorował w swojej solowej muzyce ” — wyjaśnił, zanim doprecyzował, że jego odejście z grupy go nie zaskoczyło: „Był głęboko zanurzony w bardzo undergroundowej, czasami mrocznej kulturze i chciał ją włączyć do wszystkiego, ale nie było to odpowiednie dla naszej nastoletniej publiczności”. Głęboko zasmucony śmiercią Andrew McCarty’ego, Gérard ma nadzieję, że ten ostatni „w końcu zaznał spokoju” .
Śmierć Andrew McCarthy’ego: poruszający hołd złożony przez Chrisa Kellera, byłego członka G-Squad
Były członek G-Squad, Gerald Keller, również odniósł się do śmierci Andrew McCarthy’ego. 20 stycznia piosenkarz oddał hołd zmarłemu na swoim Instagramie, z którym dzielił część swojej młodości. „To bardzo smutne, że ktoś, z kim dzieliłem przygodę, odebrał sobie życie. To szokujące ” – powiedział, zasmucony i serdecznie podziękował swoim obserwatorom za „życzliwe i wspierające wiadomości ” .
Później ujawnił, że proponowano mu rozmowę o Andrew McCarthym w telewizji i wywiadach, ale odrzucił wszystkie te oferty, „ponieważ nie czuję się w ogóle uprawniony do mówienia o Andrew, ponieważ od czasu rozpadu grupy, czyli 25 lat temu, nie miałem z nim żadnego kontaktu ” . „Nie wiedziałem, gdzie mieszka, co robi, więc trudno byłoby mi cokolwiek powiedzieć i byłoby to jak wypełniacz” – dodał artysta, kończąc: „Bez niego G-Squad by nie istniał lub nie miałby takiego samego wizerunku . Składam najszczersze kondolencje i wsparcie rodzinie Andrew i bliskim przyjaciołom. Mam nadzieję, że jest szczęśliwy i spoczywa w pokoju”.