Był rok 1967. Krystyna — bo tak naprawdę nazywała się siostra Anastazja — była wtedy zwykłą dziewczyną z małej wsi Dylągowa na Podkarpaciu.
Życie dopiero się przed nią otwierało, pełne marzeń i nadziei.
Aż nadszedł dzień, który miał odmienić wszystko. 💔
Jej ukochana mama odeszła.
Następnego dnia po śmierci matki, pogrążona w bólu nastolatka po raz pierwszy w życiu stanęła samotnie przy kuchni. Nie po to, by realizować pasję — po prostu ktoś musiał nakarmić rodzinę. Drżącymi rękami ugotowała ziemniaki z kwaśnym mlekiem. Pierwszy chleb spaliła. Drugi wyszedł niedopieczony. Brakowało jej wprawy, brakowało matki, która mogłaby ją poprowadzić. 😢
Ale w tym najtrudniejszym momencie jej życia narodziło się coś, czego nikt się nie spodziewał.
Gotowanie, które zaczęło się od łez i straty, powoli stawało się jej sposobem na życie. Przez dwa lata pracowała w hucie szkła w Czechosłowacji. Pojawił się nawet kandydat na męża — ale wizja małżeństwa zupełnie jej nie pociągała. Jej serce prowadziło ją w innym kierunku. 🙏
W 1973 roku wstąpiła do Zgromadzenia Córek Bożej Miłości. Gdy matka przełożona zapytała, co chciałaby robić w zakonie, odpowiedziała krótko: „Gotować”. I tak zaczęła — najpierw dla niepełnosprawnych dzieci, a od 1999 roku dla wspólnoty krakowskich jezuitów. ✨
Dziś siostra Anastazja to prawdziwa legenda. Napisała 17 książek kulinarnych, które sprzedały się w ponad 4 milionach egzemplarzy! Tygodnik „Gość Niedzielny” nazwał ją „Pierwszą Kucharką Rzeczpospolitej”. Piecze i gotuje z nią cała Polska. 🍰
A wszystko zaczęło się od bólu 17-letniej dziewczyny, która straciła mamę… i przy kuchennym stole odnalazła swoje powołanie. 💛
Czasem to właśnie z najgłębszych ran wyrasta coś pięknego. 🕊️