Raozumiem, że jej kampania pozostawiała sporo do życzenia. Może pozostawiałaby mniej, gdyby jej partyjni koledzy bardziej na nią grali.
“Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam” – mówił kardynał Richelieu i nie zdziwiłabym się, gdyby to właśnie powtarzała sobie w myślach Małgorzata Kidawa-Błońska, która, jak się okazuje, nie będzie kandydatką Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta RP.
Odnoszę wrażenie, że nawet rozjuszony PiS nie wyrządził tej polityczce tyle szkody, ile własne, szeroko pojęte środowisko.
Najpierw oberwała od komentatorów za wezwanie do bojkotu wyborów.
Po paru tygodniach okazało się, że to właśnie Kidawa-Błońska jako pierwsza bezbłędnie oceniła sytuację i z godną podziwu hardością była skłonna oddać własny polityczny interes w imię obrony demokracji.