Ukończenie 70. roku życia nie oznacza, że człowiek stracił swoją wartość ani zdolności, ani tym bardziej nie oznacza, że należy pozbawić go wiedzy czy prawa głosu.
Jednak, jak wie każdy mężczyzna i kobieta, którzy osiągają szóstą dekadę życia, ten okres życia zapoczątkowuje cichą i bolesną transformację.
Nagle przestają być pytani o swoje opinie, ich punkt widzenia jest ignorowany, a decyzje są podejmowane za nich „dla ich dobra”.
Infantylizacja: cicha i znormalizowana przemoc
W ten sposób to, co wydawało się szczerym uznaniem za lata doświadczeń, przeradza się w potrzebę kontroli, maskującą się jako troska. Wielu starszych ludzi opisuje nagłą, niepokojącą zmianę w sposobie, w jaki są traktowani. Ludzie zaczynają do nich mówić łagodniejszym, niemal dziecinnym tonem. Plany są ustalane bez ich udziału. Ich decyzje są kwestionowane, a wybory podważane zdaniami w stylu „to dla twojego dobra” i „w twoim wieku nie powinieneś już tego robić”.

Jednak pod powierzchnią tego pozornie pełnego miłości traktowania kryją się poważne konsekwencje. Infantylizacja jest widoczna, gdy osoba starsza jest postrzegana jako niezdolna do myślenia, podejmowania decyzji i rozumienia własnego życia. Takie zachowanie rzadko wynika ze złych intencji. Zazwyczaj wynika ze strachu, nieuzasadnionej troski lub ze społeczeństwa, które postrzega starzenie się jako pogarszanie się, a nie jako doświadczenie. W rezultacie szkody są stopniowe i rozwijają się z czasem.
Kiedy inni wciąż podejmują decyzje za osoby po 70. roku życia, tracą nie tylko autonomię, ale i to, kim są. Powoli, ale nieubłaganie, ich pewność siebie ulega zniszczeniu.
Wysoki koszt utraty głosu
Badania wykazały, że osoby starsze, które stale podejmują decyzje, żyją dłużej i mają lepszą jakość życia. Ich mózg potrzebuje stymulacji, takiej jak selekcja, organizacja, planowanie, rozwiązywanie problemów, a nawet popełnianie błędów.

Z drugiej strony, gdy ludzie czują, że ich głos nie jest słyszany, zaczynają czuć się bezużyteczni dla rodziny i społeczeństwa. A gdy mózg uważa, że nie jest już potrzebny, motywacja słabnie, a witalność zanika. To tworzy błędne koło: tracą głos, stają się bierni, inni przejmują kontrolę i tracą jeszcze większą kontrolę.
Kiedy miłość staje się kontrolą
Kiedy kontrola pochodzi od najbliższej rodziny, sytuacja osób starszych staje się jeszcze gorsza. Często dzieci i partnerzy są przekonani, że chronią osoby starsze w swoim życiu, ale mylą opiekę z kontrolą.
Aby uniknąć konfliktów lub samotności, wiele osób starszych powoli się poddaje. Zaczyna się od drobnych spraw, a potem przechodzi do podejmowania ważniejszych decyzji życiowych, aż w końcu przestają rozpoznawać samych siebie.

Zinternalizowany ageizm: wewnętrzny wróg
Po latach słyszenia „jesteś na to za stary”, wiele osób zaczyna w to wierzyć. Ten wewnętrzny głos mówiący „nie mogę już dłużej” nie wrodzony, ale w jakiś sposób przekształcił się w nawyk. Zjawisko to znane jest jako zinternalizowany ageizm i po cichu wzmacnia zależność i brak pewności siebie.
Odzyskiwanie autonomii
Na szczęście ten cykl można przerwać. Wystarczy, że osoby po 70. roku życia ustalą jasne granice, zakwestionują założenia i ograniczające przekonania. Z każdą podjętą decyzją nabierają większej siły. Po 70. roku życia ludzie chcą dbać o swoje zdrowie, swój głos, swoją autonomię i swoją godność.
O jednym nigdy nie powinni zapominać: życie wciąż należy do nich, a ich doświadczenia wciąż mają znaczenie. A co prawdopodobnie najważniejsze, nigdy nie powinni rezygnować z prawa do decydowania o sobie.