Od lat media donoszą o dziwnych zbiegach okoliczności: kilku różnych Putinów, przebranych za prezydenta Rosji, pojawia się w różnych miejscach, a mimo to wyglądają zupełnie inaczej.
Stałym elementem, którego kremlowska garderoba nie może ukryć, są płatki uszu (każdy sobowtór jest inny), opadająca prawa ręka i „parkinsonowski chód”.
Wszystkie te szczegóły nieustannie pojawiają się i znikają w zależności od tego, którego sobowtóra Putina chcą pokazać opinii publicznej.
W sieci jest nawet tabela sobowtórów Putina. Zawiera ona listę pseudonimów postaci sprzedawanych publicznie.
Wśród sobowtórów Putina znajdują się takie postacie jak „Udmurt”, „Dyplomata” i „Siniak”. Ten ostatni, według autorów tabeli, okazał się najbardziej nieudanym sobowtórem i wkrótce zostanie wysłany na zasłużony urlop. Dokąd to pytanie retoryczne. Chyba nie sądzisz, że ktoś, kto był sobowtórem dyktatora Putina, zostanie po prostu wypuszczony na światło dzienne?
I jeszcze jeden ciekawy szczegół: nawet Główny Zarząd Wywiadowczy Ministerstwa Obrony Ukrainy zaczął mówić o prawdziwych sobowtórach Putina.
„Czy Putin żyje?… Jego wzór uszu jest zmienny i przypomina odcisk palca. Wzór uszu każdej osoby jest niepowtarzalny; nie da się go powtórzyć” – powiedział Kirył Budanow, szef Głównego Zarządu Wywiadowczego Ministerstwa Obrony Ukrainy.
Przypomnijmy, że dziennikarz opozycyjny Aleksandr Niewzorow poinformował wcześniej, że Putin ma pewną liczbę sobowtórów.
Ci, którzy najbardziej przypominają dyktatora, siedzą bliżej uczestników tego czy innego oficjalnego wydarzenia. Osoby o nietypowych lub uderzających różnicach siadają przy długim, dziesięciometrowym stole, tak aby ich rozmówca nie mógł ich dostrzec. Tak jak miało to miejsce podczas spotkania Putina z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem…
