Gwałtowne spadki indeksów giełdowych, rosnące ceny surowców, które dodatkowo osłabiają siłę nabywczą i wzrost gospodarczy gospodarstw domowych…
Globalna gospodarka mocno odczuwa skutki wojny na Ukrainie.
A rozwiązań, które mogłyby zaradzić jej skutkom, brakuje, jak twierdzi nasz felietonista Marc Touati, prezes firmy konsultingowej ACDEFI.
Po dwóch latach pandemii, historycznym wzroście długu publicznego i dodruku pieniędzy, które w szczególności doprowadziły do gwałtownego wzrostu inflacji nieobserwowanego od początku lat 80., trudno sobie wyobrazić coś gorszego: wybuch wojny w Europie między Rosją a Ukrainą.
Zaledwie kilka dni temu wszyscy „wybitni geopolitycy” i inni „wróżbici” twierdzili, że Rosja nigdy nie zaatakuje Ukrainy. Podobnie jak wtedy, gdy „epidemiolodzy” i inni „eksperci” twierdzili w marcu 2020 roku, że to jedynie „łagodna grypa”, lub gdy domorośli ekonomiści i bankierzy centralni wciąż twierdzili, że inflacja pozostanie umiarkowana i tymczasowa… Smutno to mówić, ale historia lubi się powtarzać…
Innymi słowy, koszmar nie tylko się jeszcze nie skończył, ale wręcz narasta. W istocie, nie wiedząc, jak daleko zajdzie ten konflikt i mając oczywiście nadzieję na jego jak najszybsze rozwiązanie, jego konsekwencje gospodarcze i finansowe są już dramatyczne. Dotyczy to gospodarek Rosji i Ukrainy, a także globalnego wzrostu gospodarczego, a także Francji i Europy, nie wspominając o giełdach, które już zaczęły spadać.
Liczby mówią same za siebie: w ciągu jednego tygodnia, pomimo lekkiego odbicia korekcyjnego 24 lutego, indeks Standard & Poor’s 500 spadł o 4,1%, co oznacza spadek od 5 stycznia 2022 roku do 10,6%. W przypadku indeksu CAC 40, w tych samych okresach jego wyniki wyniosły odpowiednio -6,4% i -11,6%. Akcje wzrostowe, będące trzonem bańki spekulacyjnej ostatnich lat, najwyraźniej ucierpiały jeszcze bardziej. Na przykład Nasdaq spadł o 7,8% w ciągu jednego tygodnia i o 18,8% od listopada 2021 roku.
Pomijając pęknięcie dawnej bańki, te wydarzenia po prostu odzwierciedlają fakt, że konflikt rosyjsko-ukraiński niesie w sobie zalążki gwałtownego spadku światowego wzrostu gospodarczego, a nawet recesji, szczególnie powiązanej ze wzrostem cen towarów.
Również w tym przypadku liczby mówią same za siebie: cena ropy Brent osiągnęła 105 dolarów za baryłkę , najwyższy poziom od sierpnia 2014 roku. I nawet jeśli globalny wzrost gospodarczy staje się mniej zależny od ropy naftowej, należy pamiętać, że stały wzrost ceny za baryłkę o 10 dolarów obniża globalny wzrost PKB o około 0,4 punktu procentowego. Biorąc pod uwagę, że cena za baryłkę wzrosła o 90 dolarów od kwietnia 2020 roku, daje to pewne wyobrażenie o tym, co nas czeka.
Jest to szczególnie istotne, biorąc pod uwagę gwałtowny wzrost cen benzyny zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie. Ceny pszenicy wzrosły również o 95% od czerwca 2020 r., osiągając poziomy nienotowane od lipca 2012 r. Indeks CRB, który śledzi ceny wszystkich surowców, wzrósł o 2,7% w ciągu jednego tygodnia i o 148,6% od najniższego poziomu w kwietniu 2020 r. W tym kontekście, inflacja, która i tak jest już bardzo wysoka, będzie nadal rosła, osłabiając siłę nabywczą gospodarstw domowych, a w konsekwencji konsumpcję, ogólny wzrost gospodarczy i zatrudnienie.
Co więcej, jest oczywiste, że rosyjskie embargo na ropę naftową, gaz i pszenicę zaostrzyłoby napięcia na rynkach surowców, napędzając globalną inflację i utrwalając błędne koło. Po dwóch latach pandemii jasne jest, że globalna gospodarka nie odbuduje się łatwo, zwłaszcza że wszystkie opcje stymulacji fiskalnej i monetarnej na całym świecie zostały już wyczerpane.
Co prawda, ryzyko związane z konfliktem mechanicznie zmniejszyło prawdopodobieństwo gwałtownego zaostrzenia polityki pieniężnej, co ostatnio budziło obawy przed najgorszym scenariuszem. Jednak biorąc pod uwagę, że ich podstawowe stopy procentowe są już na poziomie 0%, a maszyny drukarskie są już nadmiernie eksploatowane, banki centralne nie mają już pola manewru, aby ponownie uruchomić gospodarkę.

Co gorsza, w obliczu szalejącej inflacji, nawet jeśli wynika ona głównie z rosnących cen surowców, banki centralne nie będą już w stanie kupować tak dużej ilości długu publicznego, jak w przeszłości. W tym kontekście pouczający jest fakt, że oprocentowanie obligacji rządowych spadło jedynie nieznacznie, co potwierdza, że nowa faza polityki „zrobię, co trzeba” nie jest już możliwa. Wojna czy nie, rachunek za przeszłe nadużycia będzie zatem musiał zostać zapłacony w 2022 roku.
A dla tych, którzy myśleli, że kryptowaluty mogą być doskonałą bezpieczną przystanią w czasie wszelkiego rodzaju kryzysów, niedawny spadek cen sprowadził ich na ziemię. Po raz kolejny kilka liczb mówi więcej niż słowa: w ciągu zaledwie pięciu dni cena Bitcoina spadła o ponad 16%, a w ciągu trzech miesięcy o prawie 50%.
Ostatecznie, jak głosi przysłowie: nic nowego pod słońcem. Kryzysy i wojny są częścią ludzkiej natury, drzewa nie rosną do nieba, bańki spekulacyjne muszą pękać, a za nadużycia trzeba płacić. A na dodatek jedyną bezpieczną przystanią, która przetrwała próbę czasu, pozostaje złoto, którego cena ponownie zbliżyła się w ostatnich dniach do 2000 dolarów za uncję.
Podsumowując, jak pisaliśmy na początku pandemii i wywołanej przez nią recesji, kryzysy są częścią życia gospodarczego i często okazją do rozwoju. Dlatego nie powinniśmy panikować, lecz raczej przetrwać burzę i zachować cierpliwość. Miejmy nadzieję, że III wojna światowa nie wybuchnie, bo jeśli tak się stanie, ceny akcji będą naszym najmniejszym zmartwieniem. Dlatego zachowajmy wiarę w ludzkość. Byłoby naprawdę niewiarygodne, gdyby po prawie dwuletnim zatrzymaniu świata, zwłaszcza po to, by zapobiec przedwczesnej śmierci osób powyżej 80. roku życia, światowi przywódcy postanowili zniszczyć połowę ludzkości… Bardziej niż kiedykolwiek: nadzieja umiera!
Marc Touati, ekonomista, prezes firmy ACDEFI
Jego nowa książka RESET – What New World for Tomorrow? (RESET – Jaki nowy świat na jutro?) od czasu premiery 2 września 2020 r. znajduje się na szczycie list bestsellerów w kategorii esejów ekonomicznych.
Jego kroniki wideo można znaleźć także na jego kanale w serwisie YouTube , w tym najnowszą: Wojna na Ukrainie: jakie są jej skutki ekonomiczne i finansowe?