„Mój ojciec podkręcał głośność telewizora, gdy opowiadałem mu o swoim dniu”: dorastanie z toksycznymi rodzicami, między cierpieniem a poczuciem winy

W obliczu toksycznego rodzica tabu zostają przełamane.

Wiele dzieci z pokolenia X, które są już dorosłymi, wyraża swoje cierpienie i leczy się poprzez terapię.Pomiń reklamę

Poproszona o opisanie  relacji z rodzicami , Pauline*, 36-letnia Paryżanka, nie waha się długo: „Role się odwróciły i to ja jestem rodzicem.

Moje uczucia i potrzeby nie istnieją: jestem tylko zbiornikiem emocji”. Miała 10 lat, gdy matka zostawiła ją z ojcem i 5-letnim bratem: „Każdej nocy mój ojciec płakał w moich ramionach; trwało to dwa lata” – wspomina.

Dopiero niedawno młoda kobieta zrozumiała złożoną przyczynę swojej niezwykle niezależnej osobowości (opuściła dom w wieku 17 lat), swojej potrzeby zajmowania „całej przestrzeni” (która nigdy jej nie miała) i nieustannego poszukiwania aprobaty.

Jak większość jej bliskich przyjaciół (jej „wybrana rodzina”, jak mówi), musiała opłakiwać, jako osoba dorosła, rodziców, których potrzebowałaby, gdy była młodsza. Po latach spełniania próśb rodziców bez otrzymania czegokolwiek w zamian, postanowiła nie oczekiwać niczego więcej: „W każdym razie oni zawsze mówią, że są bardziej nieszczęśliwi, bardziej godni politowania niż ja”.

Biuletyn Zdrowych Inspiracji

W każdą sobotę

W każdą sobotę nasz zespół redakcyjny udzieli Ci wskazówek na temat dobrego samopoczucia i odżywiania, dzięki którym możesz prowadzić zdrowszy tryb życia.Adres e-mailRejestr

Synonim trucizny, „toksyczny” może odnosić się do wszystkiego, od asymetrycznych przyjaźni i nieszczęśliwych związków po przemocowe zarządzanie. Jednak według Julie Arcoulin, trenerki i autorki bestsellera „ Surviving Toxic Parents” (wydanego przez Le Courrier du Livre), to najbardziej trafne określenie tej wypaczonej relacji. Od samego początku wyjaśnia, że ​​nie wszyscy toksyczni rodzice to potwory. Skala toksyczności waha się od jednego do dziesięciu: niektórzy są dominujący, krytyczni, pogardliwi, manipulujący lub po prostu zaniedbujący i niezdolni do udzielenia wsparcia ani wysłuchania swoich dzieci. „To rodzic, który świadomie lub nieświadomie nie bierze pod uwagę potrzeb swojego dziecka, który wpaja poczucie winy i odpowiedzialności, pozycjonując się jako ciężar lub ofiara w jego życiu” – podkreśla.

Dzieci uwarunkowane poczuciem winy

Kiedy piętnaście lat temu zaczęła pracować nad tym problemem, jej pacjenci nie chcieli wiązać swojego cierpienia z zachowaniem rodziców; jednak specjalistka uważa, że ​​sytuacja stopniowo się zmienia. Co więcej, w badaniu Youth & Confidence Barometer (OpinionWay), opublikowanym w styczniu ubiegłego roku, 14% młodych ludzi w wieku od 16 do 25 lat zgłosiło toksyczne relacje z rodzicami. To uczucie jest dziesięć razy bardziej powszechne wśród tych, którzy, podobnie jak Pauline jako nastolatka, doświadczają znacznej presji ze strony rodziny. Wyjątkowość tej dynamiki polega na tym, że nie kończy się ona wraz z opuszczeniem domu: nawet po opuszczeniu gniazda dzieci pozostają uwięzione w określonym stanie. „Dorastanie jest trudne dla tych dzieci, uwarunkowanych poczuciem winy, byciem przedmiotami, podporą dla rodziców. Nie były w stanie utwierdzić się jako jednostki, a każda próba wyrwania się spod tej  kontroli  często wywołuje falę przemocy” – wyjaśnia Julie Arcoulin.

Choć od dawna radziła swoim pacjentom  zerwanie wszelkich więzi z toksycznymi rodzicami , obecnie stara się kwalifikować tę sugestię: „Zerwanie więzi nie jest takie proste, ponieważ nakłada dodatkowy ciężar na osobę, która już jest przytłoczona presją bycia „grzecznym dzieckiem”. Są łatwiejsze sposoby ochrony siebie: ograniczanie interakcji w jak największym stopniu (spotykanie się z rodzicami tylko od święta), wychodzenie z pokoju lub grupy WhatsApp w przypadku ataku, rozłączanie się w przypadku ataku… To odruchy, których ofiary nie zawsze potrafią wykształcić”.

Emocje wygaszone

„Kiedy byłam mała, w filmach i serialach widziałam, jak rodzice i dzieci sobie nawzajem wybaczają. Ale to nigdy nie działało na mnie. Wybaczałam, wierzyłam w to… a potem nowa fala przemocy mnie niszczyła” – wspomina 40-letnia Julie. Dorastając z agresywnym i mizoginistycznym ojcem i maltretowaną matką, niezdolną do ochrony swoich dzieci, została psychologiem. „Mój ojciec podkręcał głośność telewizora, gdy opowiadałam mu o swoim dniu. Wszystkie moje emocje były drętwe; nie mogłam polegać na nikim”. Jej życie naznaczone jest znęcaniem się w szkole, samookaleczaniem, zaburzeniami odżywiania,  alkoholizmem , przemocą domową… „Powiedziałam sobie, że nie zasługuję na dobroć, bo nigdy jej nie doświadczyłam”. To terapia, przyjaźń i spotkanie z mężem sprowokowały ją do zerwania wszelkich kontaktów… zanim zostałam wciągnięta w społeczeństwo, które stale powtarza, że ​​trzeba kochać rodziców bez względu na wszystko. „Moja matka chorowała na raka i trudno mi było sobie z tym poradzić: jak mogłam jej pomóc, skoro mnie porzuciła?”

Zerwanie więzi nie jest takie proste, ponieważ nakłada na daną osobę nowe ograniczenia.Julie Arcoulin, trenerka i autorka

Kto ma najgorszą matkę?

Zanim scenarzystka Sophie Adriansen i ilustratorka Mademoiselle Caroline zaczęły wspólnie pracować nad powieścią graficzną „ Droga Matko ” (Glénat, luty 2025), często bawiły się w „Kto miał najgorszą matkę?”. Te anegdoty znalazły swoje miejsce w historii Alix, młodej matki, która staje się obiektem ciętych uwag swojej matki, mrocznej i bezimiennej postaci. Stopniowo uświadamia sobie cenę tej relacji i znajduje sposób na ochronę, zrywając więzi na swój własny sposób. „Decyzja o zerwaniu więzi z autorką w dzisiejszych czasach nadal jest uznawana za niewdzięczność… Tym bardziej, gdy dorasta się z kimś, kto nieustannie przypomina, jak wiele wycierpiał podczas porodu, poświęcił dla ciebie życie, tak wiele stracił. Ofiara musi zostać odpłacona stokrotnie” – podkreśla Sophie Adriansen. Podobnie jak w przypadku jej postaci, macierzyństwo wywołało u Sophie Adriansen szczególnie gwałtowne przebudzenie: „Żyję w ciągłym strachu przed tym, że stanę się swoją własną matką”. Zachowywać się jak ona, naśmiewać się z mojego dziecka, wytykać mu wady zamiast świętować sukcesy. Zostałam nauczona, żeby to powtarzać, i muszę się bardzo starać, żeby nie przeszło mi to przez myśl.

Choć tekst nie miał być terapią ani prowokować reakcji matki, scenarzystka ma nadzieję, że ta historia pozwoli wglądnąć w „powolne rozprzestrzenianie się tej trucizny” i jej zmieniające się otoczenie. W powieści graficznej siostra bohaterki – która nie ma dzieci – nie ma takiej samej relacji z matką i nie odczuwa jej gniewu. Scenarzystka poczuła się zmuszona przedstawić tę rzeczywistość: „Rodzic może być toksyczny wobec jednego dziecka, a nie wobec drugiego. Nie ma absolutów; jest tylko percepcja rzeczy i to, co z nimi zrobimy. Niestety, relacje między rodzeństwem często ulegają rozpadowi, zwłaszcza gdy dziecko-model i czarna owca mieszkają razem”. Powieść graficzna porusza również kwestię wpływu przemocy rodzicielskiej na następne pokolenie. Wnuki są często wykorzystywane jako świadkowie, manipulowane w celu utrwalania przemocy. Co więcej, według sondażu Ifop z 2021 roku, 44% dziadków wypowiada toksyczne drobiazgi, mówiąc o tym, jak ich dzieci wychowują wnuki.

Działanie bez cichego głosu ojca w głowie

Toni, 38-letnia matka dwójki dzieci, wciąż walczy o „wyleczenie się z dysfunkcyjnej rodziny”. Po narodzinach pierwszej córki rozpoczęła terapię u specjalisty ds. żałoby, najpierw po to, by nabrać pewności siebie i stać się niezależną dorosłą osobą, a potem dobrą matką. Po latach przymusowej kontroli ze strony matki, która była jednocześnie New Age i konserwatywna, Toni w końcu słucha muzyki, którą lubi, ubiera się, jak chce, wierzy w to, co chce, dba o siebie tak, jak uważa za stosowne i działa bez głosu ojca w głowie. Uczestniczyła w programie wsparcia rodzicielskiego (oferowanym przez Fundusz Zasiłków Rodzinnych), aby upewnić się, że trucizna na tym się skończy. „ Musiałam zerwać więzi  , żeby poczuć się dobrze i ograniczyć wpływ tego uwarunkowania na moją rodzinę” – mówi. W swoim wiejskim regionie Tarn młoda kobieta prowadzi grupy wsparcia dla rodziców, dzieląc się nadzieją, że można wyleczyć się z wpływu rodziców: „Moja córka ma swoje gusta, swoje sekrety, swoją prywatną przestrzeń, swoje myśli… To wielkie zwycięstwo”. Czy ten cykl dobiega końca?

* Imię zostało zmienione.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *