Czy kieruje nami poszukiwanie sensu, pragnienie sacrum? Czy dalecy od gotowych formuł, od Michelle Obamy po Rosalíę, podążamy ścieżkami ku stawaniu się sobą?Pomiń reklamę
„Nie jestem święta, ale jestem błogosławiona”.
Co by było, gdyby wszystkie współczesne pytania zostały zawarte w tym zdaniu hiszpańskiej piosenkarki Rosalii ?
Przekraczając kultury, tradycje i granice, jej najnowszy album, śpiewany w czternastu językach, nadaje współczesnej artystycznej formie napięcie między profanum a sacrum.
I nie jest przypadkiem, że nosi tytuł Lux , od łacińskiego „światło”, słowa o silnych konotacjach duchowych.
Nie jest również przypadkiem, że książka Michelle Obamy , opublikowana w październiku przez Flammarion, nosi tytuł This Light Within You i zachęca nas do przezwyciężenia naszych lęków, aby lepiej się odbudować w tych niepewnych czasach.
Biuletyn Zdrowych Inspiracji
W każdą sobotę
W każdą sobotę nasz zespół redakcyjny udzieli Ci wskazówek na temat dobrego samopoczucia i odżywiania, dzięki którym możesz prowadzić zdrowszy tryb życia.Adres e-mailRejestr

„Energia”, „ścieżka”, „świętość”… Szybki rzut oka na półki księgarni ujawnia rekonfigurację sacrum, odpowiedź na digitalizację naszego życia i rosnącą złożoność świata. W jaki sposób była Pierwsza Dama Stanów Zjednoczonych przekazuje nauki Epikteta o tym, co jest pod naszą kontrolą i na co możemy wpływać, a co jest poza naszym zasięgiem i musi zostać pominięte? Ta książka nie jest przewodnikiem. Pod strukturą praktycznych ćwiczeń, ten stoicki podręcznik XXI wieku jest rodzajem uniwersalnego apelu o akceptację naszych różnic, przetłumaczonego na dwadzieścia trzy języki w trzydziestu sześciu krajach, co nadaje mu wymiar ekumeniczny. Żona byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych radzi nam skupić się na tych „małych mocach”, które są w naszym zasięgu, odkładając na bok to, co jest poza naszą kontrolą, i dzieląc się „przepisami”, z którymi sama eksperymentowała na różnych etapach swojego życia. „Najczystszą formą małej mocy, jaką posiadam”, pisze, „jest robienie na drutach”. Skupienie uwagi na pozornie nieistotnej czynności, skoncentrowanie się na działaniu i pozwolenie, aby rozum płynął „pomaga nam rozwiązywać węzły” – wyjaśnia.
Muzyka i mistycyzm kobiecy
Jak możemy pozostać uziemieni, gdy wszystko wokół nas jest niestabilne? To pytanie chwili, a może nawet stulecia. I wydaje się ono centralne dla albumu Rosalii „Lux” , na okładce którego pojawia się ubrana jak zakonnica, jakby dotknięta łaską. Podczas trasy promocyjnej artystka mówiła o „kobiecym mistycyzmie”, w którym jej twórczość muzyczna znajduje swoje miejsce. Kilka utworów przywołuje mistyczne postacie: Teresę z Ávili (w utworze „Reliquia” ), relację między świętą Klarą a świętym Franciszkiem z Asyżu ( Mio Cristo Piange Diamanti ), średniowieczną przeoryszę Hildegardę z Bingen oraz Vimalę, jedną z pierwszych buddystek. Słuchając jej, rozumie się, że dla niej religia jest zarówno praktyką zbiorową, jak i osobistą. Piosenkarka stawia pytania bez dogmatyzmu i rzuca światło na napięcia między światem materialnym a duchowym we wszystkich ich możliwych formach (przemoc, pożądanie, seksualność).

I robi to tym skuteczniej, że nadaje swojemu albumowi formę dźwiękowej katedry, przeplatając symfoniczne loty ( Berghain ) z intymnymi ceremoniami mesjańskimi ( Reliquia ). W swoich tekstach mnoży odniesienia do świętego słownictwa, wzmacniając strukturę swojego albumu, jakby była mszą. Słyszymy tu poszukiwanie tego, co religijne, duchowe, święte, w czasach, gdy wokół niej wszystko w muzyce się rozpada, pożerane przez streaming i, co głębsze, przez sztuczną inteligencję, która rzekomo zajmuje miejsce ludzkich produkcji. Czy świętość Rosalii jest ostatnim bastionem? Pomijając przypadek samej artystki, zdajemy sobie sprawę, że to, co święte i duchowe, niepostrzeżenie wdarło się do naszego codziennego życia. Media społecznościowe roją się od kont, które czerpią z najróżniejszych filozofii i religii, aby oferować porady i sposoby życia. I nie zapominajmy o księgarniach: nie sposób zliczyć, ile jest tam dedykowanych podręczników!
Eksploracja transcendencji
Ale pomijając chwyty marketingowe, które uczyniły z nich „przepisy na życie”, co łączy medytację w pozycji siedzącej, sztuki walki, jogę dźwiękową, astrologię i wyrocznie? Wszystkie one są różnymi miejscami, w których jednostki kwestionują swój związek z rzeczywistością. I co, na początku XXI wieku, powoduje ten nadmiar? Jean-Luc Giribone, były wydawca i autor książki „ Beyond Wisdom” (Éd. du Seuil, 2023), wyjaśnia to obecnym kontekstem, mniej czytelnym i bardziej złożonym, który sprzyja rozkwitowi indywidualnych praktyk: „Obserwujemy nie tylko upadek religii, ale także zanik więzi, które wcześniej łączyły społeczność, politykę i poczucie przynależności do narodu… Pozostawiło to pustkę, którą brutalnie próbujemy wypełnić poprzez konsumpcję i nieustanne dążenie do działania. Nasze zachodnie społeczeństwa utożsamiły pustkę z nudą lub depresją ”. Uciekliśmy z tej pustki, podczas gdy praktyka duchowa ma ją wypełnić.
Przeczytaj także: Dlaczego styl „zakonnicy” tak fascynuje gwiazdy popu?
Pod koniec XIX wieku, w podobnym ruchu, postępowi naukowemu rewolucji przemysłowej towarzyszył rozwój spirytyzmu , zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i we Francji, gdzie doktryna spirytystyczna została skodyfikowana w dziele Allana Kardeca „The Spirits’ Book”, opublikowanym po raz pierwszy w Paryżu w 1857 roku. Dziś miejsca duchowe nie są już zlokalizowane w życiu pozagrobowym, lecz zakorzenione w życiu codziennym. „Duchowość nie odpowiada tylko na pytanie »jak żyć«” – mówi nam Jean-Luc Giribone. „To nie mądrość. Kwestionuje najlepszą perspektywę, z której patrzymy na życie. Nie jest to ani dyscyplina, ani dziedzina, ale sposób rozważania wszystkiego, co jest unikalne dla każdej jednostki. Podobnie jak poezja, estetyka czy psychodelia, pozwala nam zmienić perspektywę. To sposób widzenia”. Zawsze pełen pasji w tym dążeniu, pisarz ilustruje, że duchowość można znaleźć wszędzie, zwłaszcza odwołując się do książki *Zen w sztuce łucznictwa* (1948) niezwykle kontrowersyjnego niemieckiego filozofa Eugena Herrigela. Herrigel pokazuje, jak ten sport może być również ścieżką do duchowego przebudzenia, pod warunkiem, że łucznik zrezygnuje ze świadomego pragnienia trafienia w cel i pozwoli, by strzał padł naturalnie, bez intencji i celu. To właśnie poprzez inne spojrzenie na świat, stopniowo wyłania się i nabiera kształtu ścieżka, a nie, jak zbyt często sugerują poradniki wellness, poprzez ćwiczenia ukierunkowane na konkretny cel.
Pozostaje pytanie o metodę: czy trzeba przejść inicjację, aby zmienić swoją perspektywę? I co to w ogóle znaczy? „W przeszłości uważano nas za czarownice , teraz odważamy się o tym mówić” – zwierza się Laurianne, czterdziestolatka. „Osobiście wierzę w ludzkie dusze”. Dla niej duchowość tkwi w znakach, które odczuwa w życiu codziennym, znakach, które niosą ze sobą znaczenie: „Myślę, że wszyscy mamy w sobie tę świętą część, a kiedy spotykamy podobnie myślących ludzi, z którymi dzielimy się tym, co ważne, to nas to uspokaja”. W kilku swoich dziełach pisarz Fabrice Midal mówi o „drzwiach”, które musimy nauczyć się otwierać i do których klucze już posiadamy w sobie. W ten sposób nawiązuje do idei Michelle Obamy o „małych mocach”.
Jean-Luc Giribone wyjaśnia, że „to pogłębienie tego, czego doświadczam i co widzę wokół siebie, nagle umieszcza mnie w innej przestrzeni”. Ten proces wymaga w każdej sytuacji cofnięcia się o krok. „W literaturze Proust mówi o tym w pewien sposób, ale dla niego chodzi raczej o przypominanie sobie rzeczy, powracanie do przeszłości. Nie, tym, który mówi o tym najlepiej, jest James Joyce, który odebrał katolickie wykształcenie w Dublinie i który podejmuje ideę naturalnego piękna świata św. Tomasza z Akwinu. Pewne jest, że kiedy wyruszasz w tę duchową podróż – a znowu, istnieje kilka dróg do niej – przestajesz szukać sensu w rzeczach i nagle problem się zmienia, ponieważ rzeczy znajdują się na swoim miejscu” – analizuje dalej. Rzeczy układają się w całość w chwili, gdy wchodzę w sytuację. Czy to dlatego ostatnio obserwujemy odrodzenie, szczególnie wśród młodych ludzi, rekolekcji w klasztorach? Jakby na nowo odkryć coś z ciszy świata… Czy to właśnie Joyce opisuje jako epifanię? Ten moment, w którym umysł jasno pojmuje jasność obrazu? Światło, po raz kolejny, jest sercem tego stanu. I naszego niekończącego się dążenia do bardziej duchowego życia.