PORÓD TO WYJĄTKOWA CHWILA
Kiedy zbliża się termin narodzin dziecka, wiele par zastanawia się nad wyborem porodu rodzinnego.
Obraz szczęśliwego ojca, który trzyma partnerkę za rękę i wspiera ją w tych najtrudniejszych chwilach, wydaje się bardzo romantyczny.
Jednak francuski ginekolog-położnik, dr Michael Odent, który od ponad 50 lat zajmuje się przyjmowaniem porodów, ma zupełnie inne zdanie.
Jego słowa mogą być dla wielu zaskoczeniem: mężczyzna nie powinien uczestniczyć w porodzie.
OBECNOŚĆ OJCA MOŻE UTRUDNIAĆ PORÓD
Według dr. Odenta sama obecność mężczyzny na sali porodowej może działać na kobietę rozpraszająco. Poród to moment, w którym organizm kobiety przechodzi w tryb instynktowny – wyłącza myślenie i skupia się na podstawowych procesach biologicznych. Jeśli jednak obok jest partner, który próbuje pytać, doradzać czy nawet wspierać, rodząca zamiast skupić się na sobie, zaczyna myśleć o nim. To może prowadzić do wydłużenia akcji porodowej, większego bólu, a w niektórych przypadkach nawet do konieczności cesarskiego cięcia.
Pamiętam opowieść znajomej, której partner podczas porodu zasypywał lekarzy pytaniami i denerwował się na każdy odgłos aparatury. Zamiast pomagać, stworzył atmosferę napięcia, która sprawiła, że wszystko trwało znacznie dłużej.
STRES ZAMIAST WSPARCIA
Kolejnym problemem, na który zwraca uwagę lekarz, jest niekontrolowany stres ojca. Nawet jeśli wydaje się spokojny, ciało zdradza napięcie – drżące dłonie, zmieniony ton głosu czy przyspieszony oddech. Kobieta, która jest niezwykle wyczulona na emocje w tym momencie, od razu odbiera te sygnały. A stres działa jak hamulec – utrudnia wydzielanie oksytocyny, hormonu niezbędnego do sprawnego przebiegu porodu.
To trochę jak podczas egzaminu – jeśli ktoś obok nas zaczyna się denerwować i szeptać, że nic nie pamięta, natychmiast udziela nam się ta atmosfera, choćbyśmy sami byli dobrze przygotowani.
NIEŁATWY WIDOK DLA MĘŻCZYZNY
Poród to wydarzenie niezwykle intensywne i nie zawsze łatwe do oglądania. Dla wielu mężczyzn widok bólu partnerki oraz fizjologii związanej z narodzinami staje się traumą. Bywają sytuacje, w których ojcowie po takim doświadczeniu mają trudności w życiu intymnym czy nawet zapadają na stany depresyjne.
Jedna z czytelniczek opowiadała mi, że jej mąż po porodzie długo unikał zbliżeń, bo obrazy z sali porodowej wciąż wracały mu w głowie. To przykład, że nie zawsze obecność ojca przynosi dobre skutki – czasem wręcz obciąża związek.
CHWILA TYLKO DLA MAMY I DZIECKA
Dr Odent podkreśla także, że pierwsze minuty po porodzie powinny należeć wyłącznie do matki i noworodka. To właśnie wtedy buduje się więź poprzez dotyk, zapach i spojrzenie. Jeśli w tym momencie obok znajduje się ojciec, który również chce wziąć dziecko na ręce, mówi do niego czy dotyka, magia tej chwili może zostać zakłócona.
Sam pamiętam, jak moja siostra po narodzinach swojego dziecka mówiła, że te pierwsze minuty były najważniejsze w jej życiu. Była tylko ona i maleństwo – i nic innego nie miało znaczenia.
KOBIETY ROZUMIEJĄ KOBIETY
Francuski ginekolog uważa, że jeśli kobieta boi się porodu w samotności, powinna rozważyć obecność innej kobiety – mamy, siostry czy przyjaciółki. Zdaniem lekarza żadna męska obecność nie zastąpi kobiecej empatii i zrozumienia w takiej chwili.
Oczywiście, każda para ma prawo podjąć własną decyzję. Niektóre kobiety czują ogromną siłę, gdy partner jest przy nich, inne z kolei wolą przeżywać ten moment w kobiecym kręgu. Najważniejsze, by wybór był świadomy i zgodny z tym, co naprawdę czuje przyszła mama.
PODSUMOWANIE – CZY OJCIEC POWINIEN BYĆ PRZY PORODZIE?
Poród to nie tylko wydarzenie medyczne, ale także głęboko emocjonalne przeżycie. Dr Michael Odent podaje mocne argumenty, dlaczego mężczyzna nie powinien uczestniczyć w tym procesie. Obecność ojca może spowolnić poród, wprowadzić stres, a nawet negatywnie wpłynąć na relację z partnerką.
Jednak decyzja zawsze należy do kobiety. To ona najlepiej wie, czego potrzebuje w tej wyjątkowej chwili. I choć zdania ekspertów mogą się różnić, jedno pozostaje pewne – narodziny dziecka to moment, który zapamiętuje się na całe życie.